poniedziałek, 27 października 2014

COMENIUS - FRANCE


Hejka kochani!
Wróciłam z nową nazwą bloga, nowym designem i.... nowym postem!
Nie miałam tzw. 'weny', aby cokolwiek napisać, a poza tym CZAS... Mam tu na myśli nie samo napisanie posta, ale także obróbkę zdjęć, przygotowanie itp... Ale akurat dziś mam wolne. Nareszcie...
Oświadczam, że poważnie zabieram się za tego bloga i liczę na czytelników, którzy tu ze mną pozostaną, na obserwacje, ale przede wszystkim komentarze. 

Byłam we Fracji - na Comeniusie. Comenius to międzynarodowy program na którym dzieci z krajów europejskich wyjeżdżają za granicę, spędzają tam cały tydzień - mieszkają u rodzin, poznają kulturę, uczą się angielskiego i uczęszczają do 'nowej' szkoły. Głównym motywem jest jednak 'wojna i pokój'. W czerwcu ubiegłego roku gościłam w Polsce młodszego o 2 lata włocha - Manuela. We Fracji także wszystkie dzieci są młodsze.










W poniedziałek rano pojechaliśmy pociągiem do Warszawy, z lotniska samolotem do Paryża, z przesiadką do Lyon'u. Z Lyonu pociągiem do Valence, skąd odebrała mnie moja 'rodzina' - 9-Letnia Lou, z 6-letnią siostrą Satine, 4-letnim bratem Nino (który powiem wam, był najsłodszym dzieckiem we Francji) i 10-miesięczną siostrzyczką Ellą. Zadanie miałam o tyle ułatwione, że babcia mieszkająca z 'moją rodziną' była polką (ludzie we Francji bardzo słabo mówią po angielsku).



Mieszkałam w małej wiosce Clerieux, w regionie Rodan-Alpy, niedaleko Valence.W Clerieux jest pełno 3-piętrowych, białych kamieniczek, z charakterystycznymi dużymi okiennicami. Ja mieszkałam w jednej z nich. Wnętrze w stylu vintage/shabby chic - białe dekoracje, ramki z inspiracjami, białe meble - aaah, mój raj... 

Szkoła była w podobnym stylu - kilkupiętrowa malutka, urocza z dużymi, turkusowymi okiennicami. Pomimo tego, nie chciałabym do takiej uczęszczać. We wtorek zjedliśmy przepyszny lunch w restauracji - przystawkę, danie i deser. Rzeczą, która bardzo mnie zainteresowała jest to, że we Francji pije się wodę źródlaną (kranową), podaje się ją w dużych szklanych butelkach (jak po szampanie), i pije się w kieliszkach. Smakowała inaczej - lepiej - niż woda w Polsce. Później dostaliśmy wypełnione helem balony, w kształcie gołąbków pokoju i wypuściliśmy je do nieba. 

















W środę mieliśmy wizytę w Vercorze - pięknym, krajobrazowym mieście w Alpach. Znowu obiad w restauracji - ja jestem zwolenniczką typowo polskiej kuchni. Potrawy były dobre, ale zbyt.. wykwintne. Później wieczorem poszliśmy do jaskini, w której było megamega wilgotno, i ciemno - samodzielnie robiliśmy świece - moje 'życiowe szczęście' oczywiście chciało, żeby na całą wizytę w Vercorze rozładował mi się aparat.. Wracając do 'domu' autokarem, jechaliśmy chwilowo tak, że autokar był dosłownie parę centymetrów od przepaści. Przypadkowo przypomniałam sobie te 11 filmów katastroficznych, i już wyobrażałam sobie, jak spadamy, co dodatkowo dodało mi strachu...

Następnego dnia pojechaliśmy do Valence, zabytkowego, dużego miasta, w którym odwiedziliśmy muzeum czekolady - na każdym kroku częstowano nas czekoladkami, więc trzeba się przygotować na dodatkowe parę kilo... do tego codziennie na śniadanie czekoladki i słodkie rogaliki. Zrobiono nam godzinny wykład na temat czekolady... W sklepie raj dla czekolado holików - niestety ceny (zwłaszcza w przeliczeniu na złotówki) dają wiele do życzenia..



Wieczorem kolacja pożegnalna - tak szybko to minęło... nie mogłam uwierzyć, że to już skończone, i w najbliższym czasie się już nie zobaczymy. Ostatnie 'selfie' z nowymi przyjaciółmi, francuskie występy, i narodowe piosenki każdego kraju - 'karolinka' w naszym wydaniu została nagrodzona gromkimi brawami, ha!

Na zdjęcia w Clerieux nie było czasu, więc zamieszczam ich mało - ja już zmykam i miłego oglądania! ;)

 


















środa, 24 września 2014

COME BACK - DUŻY PHOTO MIX

hej! Po dość długiej przerwie, przychodzę do Was z krótkim (tak bardzo krótkim, dodam milion zdjęć) postem - Photomix tzn. kolaż ze zdjęć, które ostatnio udało mi się zrobić, z różnych wypraw, miejsc, zajęć, selfie (obowiązkowo :D) i inne, które nazbierały się przez ostatni miesiąc na komputerze i w telefonie :) mam nadzieję, że wam się spodobają :)


The Last Song i popcorn - nocne kino. 

rywalki-elita-jedyna  -  ukochane!

''nice is the rain is it, that sometime always will stop raining.''

Uśmiechamy się :)


Back to school 

ombre? :P 



Przycięłam włosy! 


summer


playground

wymiana uczniów comenius - francja - paryż!


starbucks 

starbucks 




arizona green tea

elegancko

mirror

kokardka

iphone!

sesja


pizza 


shopping with <3

glasses cuuute 

holidays

nail polish

restaurant

selfie with <3

sweets 

zapraszam Was na mojego instagrama: http://instagram.com/mandaarynkaa